Na początek mamy dla Was małą zagadkę: ile lat ma outdoor? Chociaż mogłoby się wydawać, że reklama zewnętrzna to wytwór XX czy XXI wieku, prawda jest znacznie ciekawsza. Jej początki sięgają bowiem starożytności!
Już około 3000 lat p.n.e. w miastach Mezopotamii kupcy umieszczali na glinianych tabliczkach ogłoszenia handlowe. Były to pierwsze w historii „billboardy” – informowały o towarach, usługach czy wydarzeniach. Z kolei w starożytnym Egipcie jako nośników reklamowych używano zwojów papirusu, a w starożytnej Grecji i Rzymie reklama wyszła na ulice jeszcze odważniej. Zamiast tablic czy zwojów zaczęto malować komunikaty bezpośrednio na ścianach budynków – w miejscach, gdzie gromadziło się najwięcej ludzi: przy targach, teatrach i łaźniach. W Pompejach, które w 79 r. n.e. zniknęły pod popiołem Wezuwiusza, zachowały się setki malowanych reklam politycznych (łac. programmata). Wśród nich powtarza się imię Lucius Popidius (czasem z przydomkiem Sabinus, Celsus lub Secundus). Był to prawdopodobnie lokalny kandydat do urzędu duumwira (funkcja dzisiejszego burmistrza lub prezydenta miasta). Skąd znamy jego imię? Pompejańscy malarze wyborczy wieszali (a raczej malowali) na murach miasta hasła w jego poparciu: „Lucium Popidium o. v. f. – Obywatele, głosujcie na Lucjusza Popidiusza – człowieka godnego!”
Takie „reklamy” tworzyły specjalne ekipy malarzy, zwane scriptores. Ich praca polegała na tym samym, co dzisiejszych specjalistów od reklamy wielkoformatowej – umieszczali przekaz w najbardziej widocznych miejscach miasta, tak by dotrzeć do jak największej liczby osób. Ciekawostka jest fakt, iż część z tych napisów miała formę pozytywnych rekomendacji wystawianych przez całe grupy zawodowe, np. „Piekarze wspierają kandydaturę Lucjusza Popidiusza” – czyli antyczne „opinie Google”, ale w wersji muralowej.
A najbardziej kreatywne kampanie w historii outdooru, które uznaliśmy za warte uwagi też nie są już najmłodsze. Outdoor to nie tylko ogromny zasięg i prestiż lokalizacji, ale też pole do popisu dla kreatywnych pomysłów. Jednym z najbardziej nietypowych przykładów jest kampania nowojorskiego salonu fryzjerskiego z lat 30. XX wieku. Właściciel, chcąc zwrócić uwagę mieszkańców, wynajął… stado owiec. Na ich bokach wycięto hasło „Ostrzyż się!”. Owce reklamowały salon, spacerując ulicami miasta. Efekt? Ogromne zainteresowanie mediów i klientów – a koszt akcji reklamowej niewielki. To dowód, że outdoor w każdej epoce potrafi zaskakiwać i przyciągać uwagę w sposób, którego inne media mogłyby pozazdrościć.
Dlaczego outdoor działa od tysięcy lat?
Reklama wielkoformatowa i inne formy OOH (Out-of-Home) działają, bo odwołują się do naturalnych zachowań ludzi: widzimy to, co dzieje się wokół nas. Outdoor jest widoczny 24/7, nie można go wyłączyć ani przewinąć, a w odpowiedniej lokalizacji staje się ważnym punktem miejskiego krajobrazu. Dziś, w erze cyfrowej, outdoor łączy tradycję z nowoczesnością: cyfrowe ekrany DOOH, kreatywne murale czy podświetlane backlighty pozwalają markom docierać do odbiorców w wyjątkowy sposób – tak jak robili to kupcy w starożytnej Mezopotamii, tylko w dużo większej skali.
Jeśli chcesz zainspirować się współczesnymi realizacjami zapraszamy do naszej zakładki realizacje.



